„Zbrodnia to niesłychana, pani zabija pana”, czy pan zabija panią…

małe zbrodnie

źródło : internet

 

Makabryczna historia, horror małżeński, takie wnioski mogą się nasunąć po szybkiej powierzchownej ocenie  książki Érica-Emmanuela Schmitta. Mam nadzieję, że nie należycie do grona oceniających książkowe pozycje  po okładce, gdyż w tym wypadku można zaliczyć niezłą wpadkę. „Małe zbrodnie małżeńskie” to przewrotna  historia, pełna niesamowitych zwrotów akcji i choć z lekką nutką kryminalnej intrygi, to niewątpliwie  nie ona stanowi sedno autorskiej sprawy.

Trudno jest pisać o książce i jej tematyce nie chcąc zdradzać treści fabuły. Obawiam się jednak, że w przypadku tej pozycji, zawsze można powiedzieć o jedno zdanie za dużo, dlatego spróbuję nieco inaczej.

„Zbrodnia to niesłychana, pani zabija pana” czy pan zabija panią… zbrodnia w każdym bądź razie zdaje się być idealna, przynajmniej z pozoru.

Gdyby ktoś dał nam szanse by stworzyć tę drugą osobę według swej własnej wizji, ulepić jej głowę, poskładać myśli tak by było po naszemu, idealnie…„Kiedy widzicie kobietę i mężczyznę w urzędzie stanu cywilnego, zastanówcie się, które z nich stanie się mordercą” nakłania autor, zdaje się jednak, że mówi o „zbrodni” w zupełnie innym przenośnym znaczeniu. Mało tego pokazuje jak wygląda ten świat patrząc oczyma uśmierconej strony :  „Jest jakiś świat, kompletny, bogaty, wyglądający sensownie, ale błąkam się po nim, nie mogąc znaleźć sobie miejsca. Wszystko ma konsystencję oprócz mnie. Ja gdzieś zniknąłem.”

Tyle w temacie zbrodni.

Ona i on, można by rzec małżeństwo na poziomie zaawansowanym, gdyż są już ze sobą 15 lat.  Liczycie na historię o małżeńskiej rutynie, mogę zapewnić, że autor Was zaskoczy „… znudzenie jest raczej faktem niż problemem. Jest czymś normalnym. Jak zmarszczki”. Cóż wiemy o miłości, o sobie nawzajem … Schmitt nie bawi się w banały, nie daje gotowej recepty na szczęście

„”Kochać to coś irracjonalnego, to niedzisiejsza fantazja, coś, czego nie da się wytłumaczyć, coś, co nie jest praktyczne, coś, co samo w sobie jest swoim jedynym usprawiedliwieniem.”

Książkę przeczytałam do południowej kawy, można by rzec jest krótka, zwięzła i na temat …choć, nie do końca… Przez długi czas błąka się w głowie, skłania do przemyśleń na temat własnej relacji w małżeństwie.  Zdecydowanie polecam 🙂

Reklamy

3 thoughts on “„Zbrodnia to niesłychana, pani zabija pana”, czy pan zabija panią…

  1. juz zacierałam ręce! jakis kryminał! krew się poleje! będa się mścić.. 😉 ale łagodniejsze mówisz.. 😉
    też dobre ;D

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s