muffinkowa moc

Z Matki nigdy nie był żaden masterchef. W miłości też nie wchodziła przez przysłowiowy żołądek do serca. Ba, nawet przy pierwszej kuchennej randce z małżonem w głowie miała wielki mętlik panierkowy. W erze wczesnomałżozoicznej swe kuchenne poczynania opierała głównie na gotowych sproszkowanych pomysłach. Ale żeby nie było,  te w 5 minut albo instant czy inny studencki mix miała już za sobą. Małżon nie narzekał, rodzina zgodnie twierdziła, że na zabiedzonego nie wygląda. Nie było więc potrzeby kuchennych rewolucji. Wszyscy zdawali się być ukontentowani. Turbodoładowanie w karierze kuchennej stanowiły głównie pieczone wybryki, ale to raczej przez słabość do słodkiego i w myśl zasady Cukier krzepi.

Matce kuchnie do góry nogami Demolka zaczął wywracać. Nie z powodu kuchennej rozpierduchy, bez której się oczywiście nie obyło i natenczas nie obywa. W kuchni  wytropiła okazję do chwilowej ucieczki, wyciszenie w tym kontekście zdaje się brzmieć zbyt górnolotnie. Mało tego znalazła w gotowaniu coś, czego nigdy wcześniej nie doświadczyła w kuchni. A wszystko za sprawą marchewkowych muffinek upieczonych  z myślą o Demolce. I tu już nie będzie ściemniać, wzniosła się na poziom skowronka, gdy zobaczyła z jakim apetytem rozsmakowuje się w nich ukochany dzióbek. Serce zabiło mocniej na zbierane okruszki z podłogi 😉 Nawet komentarz śmierdzą marchewką małżona, nie zdołał ustrzelić z poziomu ptaka. Zresztą tym razem nie jemu miało smakować. Matka poczuła w sobie muffinkową moc i gotowość na kuchenne rewolucje 🙂

ps. Matki muffinka nie taka piękna i wymyślna jak z obrazka, stąd ilustracja źródłowa 🙂

Reklamy

3 thoughts on “muffinkowa moc

  1. podziwiam Cię za te Muffinki ja jakoś nie mam talentu do kuchennych rewolucji, tradycyjne często torebkowe … chyba to za sprawą pracy bo jak wyjdę 7 rano wrócę miedzy 17 a 18 to już mi się nie chce … jedynie w weekend gotuje i to nie zawsze bo czasem mi sie upiecze… bo małż wyręczy…

  2. jak Ty mnie rozumiesz!!! ja na weekendy uciekam gotować!!! śmieszne, nie?! nigdy tego nie robiłam, raczej stolowaliśmy się w restauracjach a teraz? drożdzowe takie, siakie, biszkopty, udka, sranie w banie 😛 wyciszam się z chochlą i ścierą.. zaskakujące jak człowiek potrafi się dostosować …

  3. na pewno wypróbuje! nie przepadam za pichceniem mimo tego nieraz lubie spędzić troche czasu w kuchni…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s