bez lukru o etapach matkomiłości

 

I nagle okazało się, że wierzę w miłość od pierwszego wejrzenia. Nigdy nie zapomnę chwili gdy zobaczyłam go po raz pierwszy. Ten Mały Kropek na monitorze nieźle zawrócił mi w głowie. I to abstrakcyjne uczucie, które trudno poskładać w logiczną całość. Ktosio miał zaledwie kilka milimetrów, a w momencie przejął kontrolę nad moim sercem i rozumem. Ciąża to był stan euforii –  prawdziwego zakochania, motylki w brzuchu i ciągłe oczekiwanie na to namacalne obcowanie z obiektem westchnień.

Gdy spotkaliśmy się po drugiej stronie brzucha czułam, że zrobiłabym dla niego wszystko, rozkochałam się na maksa. Jednak ta miłość nie była już wyłącznie fascynacją. Różowe okulary, przez które patrzyłam wcześniej na nasze wspólne życie, zdały się być zbędnym niedojrzałym gadżetem pomalowanym kolorem iluzji. Przyszedł czas na zupełnie inny wymiar uczucia pełen wyrzeczeń i kompromisów. Poczułam istotę słowa odpowiedzialność i czuje, że ciągle przyswajam jego nowe znaczenia.

To wbrew pozorom trudna miłość. Trzeba być w niej gotowym na wyzwania, ekstremalne sytuacje, chwile kryzysu i gorsze dni.  Im krócej trwa etap ślepego zauroczenia, tym lepiej dla nas. Życie przecież biegnie swoim rytmem, a my znienacka lądujemy w nieco innej rzeczywistości z  namnożoną dawką obowiązków. W takich  chwilach na powrót wydaje się być abstrakcyjna i niepojęta w swej sile, nad wyraz wyjątkowa, matkomiłość.

Advertisements

7 thoughts on “bez lukru o etapach matkomiłości

  1. Hmmm w momencie zajścia w ciążę stajemy się odpowiedzialni za czyjeś życie, jest to na pewno trudne zadanie
    ale czy nie piękne?
    Od początku zdaję sobie również sprawę, że wychowanie małego człowieka nie jest sielanką. Staram się patrzeć na to realistycznie.
    Być może zbliżające się Nowe Życie naprostuje i odmieni mój pogląd całkowicie? Przekonamy się.

  2. Ech,to nie samowite,ze az tak mozna zakochac sie w paru milimetrach:)Ale z czasem dziecko kocha sie coraz mocniej,mimo pozbycia sie rozowych okularow.Jak mowia matka kocha dziecko mimo wszystko.A przeciez kiedys te trudne chwile mina,a jak sie bardzo postaramy,to mozemy miec w swoim dziecku przyjaciela na cale zycie.

    • masz rację dziecko kocha się ponad wszystko i w tym jest ta miłość tak wyjątkowa i abstrakcyjna zarazem 😉 chciałabym żeby kiedyś mój Syn nazwał mnie swoim przyjacielem 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s