baj baj jęczybuło

Obudziła się wiosna, wszyscy hura rety, a Matkę powaliło i dwa dni walczyła z natrętnym komarem. Dobrze, że Mężo wyrozumiały i dzieckiem się zajął, więc szybko zwalczyła wiosenne przesilenie. Na domiar wszystkiego dopadł ją syndrom marudy. Nie pisała bo i nie chciała jęczybulić przysypiając nad klawiaturą, a to, że słońce beee, że pasożyt samochód u mechanika konto czyści, że wszystko ją wkurza, że wiśniowej galaretki do ciasta dostać nigdzie nie może, że grzmoty i burza, że wszystko nie tak. Wystarczyło, że Mężo i Mały Człowiek musieli znosić i wysłuchiwać tych wszystkich bulinek. Matka nawet zaliczyła wzrost poziomu wód w kanale łzowym bo jak nie wiadomo o co chodzi, to najlepiej się wyryczeć. Nareszcie Matkę zmęczyła nieproszona Jęczybuła, którą kulturalnie wyprosiła rzucając na odchodne krótkie baju baj. I tak jej minęły ostatnie dwa dni, czym tłumaczy swoją chwilową absencję. Wraca do matkowej paplaniny 🙂

Reklamy

4 thoughts on “baj baj jęczybuło

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s