Matka Polka na zielonej wyspie

Dzień wypłaty, ale już wiesz, że przelewu nie będzie. Kranik zakręcony. Choć nigdy nie płynął z niego Johny Walker, tym razem nawet kropla wody nie skapnie. Nagle dociera do świadomości, że jesteś od kogoś zależna finansowo. Myślisz sobie: przecież pracuję na kilka etatów raz sprzątaczka, raz kucharka, non stop opiekunka i tu już zazwyczaj całodobowa dyspozycyjność wymagana. Dla państwa nie robisz nic, co zasługiwałoby na zapłatę. Nawet kieszonkowego na waciki nie dostaniesz, chyba, że dochód na łebka, włącznie z tym małym, jest porównywalny z najniższa krajową. A wtedy to już nawet zasiłek nie pomoże. Dla panów z wiejskiej to był Twój wybór, mogłaś wrócić do pracy, nikt Cię nie zmuszał. Nikogo nie obchodzi, co spowodowało, że zostałaś w domu. Taka polityka prorodzinna z 23 % VAT. Dostałaś becikowe? Dostałaś, co z tego, że nawet na małą wyprawkę nie starczyło. Na macierzyńskim płacili? Płacili pół roku, kogo obchodzi co dalej. Opiekunka, na którą może nawet nie zarobisz, więc po co wracać. Żłobek państwowy, o ile staniesz w kolejce z brzuchem  i wpiszesz na listę oczekujących. Może uda się wstrzelić z kolejnym dzieckiem i dostać rok macierzyńskiego. Choć z drugiej strony lepiej zaczekać jak podpiszą czarno na białym, żeby nie wyjść na tym jak matki pierwszego kwartału i wąchać gruszki na wierzbie.

Zielona wyspa. Nic tylko siedzieć w domu i rodzić dzieci.

Advertisements

8 thoughts on “Matka Polka na zielonej wyspie

  1. Ech, ja nawet macierzyńskiego mieć nie będę jako studentka, która przez ponad połowę ciąży pracowała na zlecenie… Tak, sama chciałam dziecko TERAZ. Nie, nie skarżę się, bo był to mój świadomy wybór. Ale nie zmienia to faktu, że sytuacja na rynku pracy dla kobiet jest… no cóż, zwyczajnie kiepska.

  2. Chyba wiele matek to boli, że praca w domu jest niedoceniana. Człowiek przez całe tygodnie albo i miesiące nie ma czasu się wyspać, wstaje jeszcze w nocy, z robotą się nie wyrabia, ma wyrzuty sumienia, jak usiądzie na chwilę, ciągle na posterunku, ciągle na dyżurze nocnym, dziennym, świątecznym i jakim tylko, a potem nagle słyszy, że mąż jest jedynym żywicielem rodziny, który musi utrzymywać resztę, bo reszta bez niego by zginęła. I co z tego, że studia skończyłaś, że czytasz, że wiesz i rozumiesz, że masz kompetencje często lepsze niż wielu innych, a nieraz w wielu rzeczach lepsze od Twojego męża, jak możesz mu co najwyżej służyć radą.. jeśli jeszcze nie padłaś i jakimś cudem nie śpisz. A jak Cię posłucha, to on zgarnie laury.
    Też trudno mi się z tym pogodzić.
    A mężowi trudno wychodzić z domu na cały dzień, kiedy chciałby z dziećmi też trochę pobyć.
    Życie.

    Co do rządu, to akurat powinni w ogóle te wszystkie cholerne zasiłki polikwidować. Żeby Tobie dać 100 zł, 140 muszą zabrać komuś innemu. 40 na opłacenie urzędników pobierających i rozdających pieniądze.
    Ja akurat nic nie dostałam, bo urodziłam dziecko jeszcze na studiach. Przed drugim nie założyłam DG, chociaż w perspektywie planuję własną działalność, ale jakoś nie lubię żebrać po urzędach, wolę mieć mniej, ale wypracowane uczciwie.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s