Bawełniana

źródło : ryjbuk.pl

źródło : ryjbuk.pl

To już 2 lata. Gdyby lało  jak dziś, to pewnie niejedna Młoda uciekłaby sprzed urzędu, bo to ponoć wróży opłakane małżeństwo. Jednak Matka nie miała rozterek meteorologicznej natury, świeciło słońce. I panowała ślubna gorączka w dosłownym i przenośnym tego słowa znaczeniu. Pamiętna żółta sukienka, którą prywatny tato uznał z samego rana za niestosowną do okazji, przyprawiając tym samym Matkę o słabość. Od złości do utraty przytomności uratowała ją babcia i niczym konsultant ślubny dotarła na czas z żółtą halką. Prześwitów nie było. Tak więc ten dzień już od pierwszych chwil zapowiadał się ciekawie.

Pod samym urzędem samochód z Matką i jej osobistym narzeczonym tuż przed godziną zero zawrócił i zniknął z niewiadomych gościom powodów. Wszyscy zadrżeli w obawie o przyszłość związku, a to tylko Matka dowodu zapomniała. Tak więc historii o uciekającej parze młodej nie będzie. Co prawda nie padał deszcz, za to polały się łzy jak do Matki dotarło, że ten cały fast wedding zorganizowany początkowo dla formalności ( w celu sfinalizowania wspólnego kredytu na 30 wiosen) to dla niej dużo więcej niż się jej wcześniej zdawało. I niech Was pozory nie mylą, to nie było małżeństwo z rozsądku,  już czekaliśmy na upadek z ambony, białą suknię z welonem i zaślubiny przed ołtarzem. Matka już długo panienką być nie miała.  Jednak nie było w planie urzędów, orzełka i tego całego Marsza Mandelsona puszczonego ze skaczącej płyty. A z tym płaczem to poszło lawinowo, zaczęło się od Matki skończyło na urzędniczce, która z trudem hamowała łzy.

„Świadoma praw i obowiązków wynikających z założenia rodziny uroczyście oświadczam, że wstępuję w związek małżeński…”. Do końca to Matka świadoma nie była, bo chyba nie  można sobie wyobrazić przewrotu życiowego jaki wynika z założenia rodziny. Dziś świętuje samotnie jako słomiana wdowa i zrywając w myślach polny kwiatek ( bo w mieście trudno takowy znaleźć, zwłaszcza w deszczowej pogodzie”) wróży z płatków:  pamięta- nie pamięta- pamięta – nie pamięta – się okaże.

Reklamy

5 thoughts on “Bawełniana

  1. Oj, na pewno pamięta. To tylko rodzona mama zapomniała. Jak było daleko pamiętała, ale zapędzonej w codzienności uleciało z pamięci. Ten opis znowu odświeżył przeżycia, które w jej sercu ożyły na nowo i nawet łezka się zakręciła ( zupełnie jak dwa lata temu ) Gratulacje dla „Bawełnianych”

  2. Gratulacje i kolejnych ale wspolnie spedzonych!!! U nas w lipcu bedzie 10rocznica! O losie jak ten czas leci….

  3. Ja o cywilnym sama zapominam,nie swietuje tej daty,a moj maz kiedys w urzedzie podal date slubu koscielnego,musielismy odkrecac nieporozumienie.Pani urzedniczka byla wyrozumiala,pokiwala glowa i powiedziala ,ze to i tak sukces,ze pan maz pamieta jakakolwiek date.Norma podobno jest ,ze panowie mowia w takich przypadkach”eeee….jakos tak latem to bylo,chwila,zadzwonie do zony”.Moj do mnie tez dzwonil jak sie do nowej pracy przyjmowal.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s