Dzień Małego Kieszonkowca

1 czerwca. I tyle szumu woków rozkrzyczanych milusińskich, którym tego dnia wszystko wolno. Dziecko wie jak wykorzystać ten dzień i naszą słabość, więc uwaga na portfele, nadciągają mali kieszonkowcy.

Każde ciekawe miejsce z pakietem atrakcji sprzyja temu, by porządnie potrząsnąć sakiewką.Weźmy na ten przykład wypad rodzinny do ZOO. Pomijam bilety wstępu, bo z tym kosztem liczymy się od samego początku. Jednak pójdźmy nieco dalej. Tuż za bramką czeka już na nas Shrek, który razem z princeską Fioną zbiera na wesele. Wszystko za symboliczną fotkę ze śmiesznym stworkiem z bagien i jego wybranką. No i jak tu dziecko pozbawić bajkowej pamiątki, przecież taka szansa może się już nie zdarzyć. Zwierzęce zapachy mieszają się z pobudzającym apetyt  i wyobraźnię  zapachem gofrów, który niektórych zdaje się przenosić myślami nad morze. Nie ważne, że powiewa nie ta bryza i kolejka na kilometr. Można sobie pozwolić na odrobinę słodkości i nie mieć wyrzutów sumienia.Tym bardziej, że na samym końcu wyprawy czekają reklamodawcy kliniki dentystycznej, którzy pokażą jak po niezdrowym żarełku umyć ząbki  i tym samym zapobiec próchnicy. W takim razie czemu nie wstąpić na coś konkretnego. Jeśli miejsce nie odpowiada mięsożercom, to pewno i w wersji wege coś się znajdzie. Po rodzinnym posiłku sakiewka prawie pusta?, nawet jeśli, to ostatnie złotówki się znajdą, bo na każdą różową księżniczkę czeka słodki kucyk.”Mamo kupisz mi takiego?” „Córciu nie tym razem, ale możesz się przejechać”.

Spłukany rodzic zagląda z powrotem do sakwy i kiedy już się zdaje, że to by było na tyle jeśli chodzi o atrakcje, nagle szare komórki niespodziewanie rzucają kołem ratunkowym. No tak, przecież w pobliżu musi być jakiś bankomat, to jeszcze nie koniec….

Reklamy

7 thoughts on “Dzień Małego Kieszonkowca

    • zupełnie się zgadzam.
      póki co jestem przeciwniczką wydawania wszelkich zaskórników jak gdzieś jesteśmy bo ” Maluch musi mieć” musi to na rusi. 😛
      mam nadzieję, że prędko się to nie zmieni a synalek sam nie przeistoczy się w wyjącego dzieciora o kolejną rzecz w mijanych sklepach..

    • i tu się w pełni zgadzam 🙂 Czasu i uwagi, a nie kolejnej zabawki. To też kwestia zbudowania pewnych granic, których uczymy dziecko od małego

      • również się zgadzam, wpis trochę ironicznie traktuje o tych, którzy spełniając każdą materialną zachciankę rozpieszczają i wychowują Małego Kieszonkowca 😉

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s