Kipiące drożdże

Mały Człowiek rośnie jak ten bułek, aż drożdże kipią. Jeszcze nie tak dawno leżał i pachniał bobasem, a teraz tupta nogami jednocześnie chwaląc się coraz to pełniejszym uzębieniem. Ma zawsze dużo „do powiedzenia” przez monologi, dialogi, pyskówki na dzieciowych wykładach kończąc, posługując się przy tym niezrozumiałym dla Matki językiem. Przydałby się jaki tłumacz czy komórkowy bobo translator, który rozwiązałby problem komunikacyjny. Choć nie da się ukryć, że w niektórych sytuacjach potrafi przekazać jasno, co ma na myśli. Obecnie Matka zaczyna poranki od wąchania sandałka, bo Mały Człowiek jeszcze w pidżamie wymachuje nim nad ledwie co obudzoną do życia, a co dopiero gotową na „dada”głową.  Jeśli chce zjeść mleka zaczyna ssać ofiarę (w domyśle Matkę) w przypadkowe miejsce będące w zasięgu  buziola. Szybka butla albo malinka, jak wolisz Matko, wybieraj. Spacery to coraz częściej ćwiczenia doskonalące umiejętności kończyn dolnych i degustacji wszystkiego co się nawinie po drodze. Smacznego kwiatka, kamyczka, papierka i robaczka, tym ostatnim próbuje przyłączyć się do unijnego projektu”Insekty jako nowe źródło protein”, jak widać taki teraz faszyn, więc może i Matka zabraniać nie powinna. I tu dochodzimy do sedna, choć postępy cieszą się,  to jednak można mieć czasem dość ciągłego: nie rusz, nie wolno.  Bo Matka czasem  jest jak ten niedorobiony policjant dzierżący w dłoni kodeks zakazów, co to pilnuje porządku i bez przerwy mu ktoś podstępem z drogi zwiewa, jak widać taka robota.

image 1      image_2

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s