Zupa z plotek

Plac zabaw. Starsza pani siedzi na ławce w otoczeniu dwóch wnuczek.

Daj uczeszę Ci włosy – proponuje nieco rozkapryszonej pierworodnej. Na znak odmowy, woła córkę, która w oddali spaceruje z wózkiem. Coś w końcu trzeba robić, a jęzołycha sama rwie się do mieszania. Tak więc obie, za namową starszej, rozpoczynają gotowanie zupy z plotek. Słońce nagrzewa palnik do czerwoności. Oj będzie się działo.

Na pierwszy ogień idzie pani sprzątająca zieleń zwana facetką. Dlaczego? bo albo przeszła operację zmiany płci albo po prostu wygląda jak facet, przecież inaczej nie byłaby taka potężna, istny babochłop.

Następnie do zupy dorzucony za wysoki obcas, który kucharka bez wahania nakazuje skrócić. Wszak do piaskownicy nie wypada, jak dama może…

Kolejny składnik to szczypta łagodnego testosteronu. Dość rzadki okaz  –  samotny ojciec z dwójką dzieci. No tak…pewno żona pieniążki zarabia i nosi spodnie. W sumie to za łagodny nieco jak na mężczyznę. Trzeba doprawić bo mdła, niedoprawiona ta zupa.  Za mało, ciągle brakuje składników.

Dzieciaczki! zbiórka, kolejno odlicz, idziemy na lody. No tak, może pod drodze się coś dobrego nawinie i do garnka wrzuci, co nada smaku i aromatu. Do wieczora pełen będzie.

Zupa z plotek to taka śmieciówka, co w ręce wpadnie w kotle ląduje. Czy smaczna? kwestia gustu i kubków smakowych upodobania. Dla mnie za słona, za ostra, grzecznie dziękuję. Sama też takiej nie ugotuję.

Reklamy

3 thoughts on “Zupa z plotek

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s