Co mi zrobisz jak mnie złapiesz?

Nie raz  widziałam matkę zmagającą się z rozwrzeszczanym dzieckiem, która nie może dać rady i stoi na skraju rozstrojenia nerwowego. Bezradna, bezsilna, przekrzyczana, gdyż w pojedynku na głosy jest na zgoła przegranej pozycji. Inne myśli krążą w głowie gdy jesteś obserwatorem sytuacji i niezaangażowany emocjonalnie przyglądasz się wszystkiemu z boku, zupełnie odmienne, gdy doświadczasz tego na własnej skórze, a przez ciało przechodzi dreszcz nie do końca zrozumiałych emocji.

źródło : szafunia.pl

źródło : szafunia.pl

Klapsów nie dajesz. Słowo „nie wolno” działa w odwrotną stronę i tylko potęguje negatywne zachowania. Próbujesz spokojnie tłumaczyć, bierzesz na ręce, w efekcie za chwilę znowu to samo z badawczym spojrzeniem jak zareagujesz, co jeszcze zrobisz. Nagle do twojej świadomości dociera, że to małe, dotąd niewinne stworzenie zaczyna poddawać twoją cierpliwość nieustannym testom. Co więcej jest w tym nutka manipulacji i pewnego rodzaju zabawy w co mi zrobisz jak mnie złapiesz.  A jak ktoś mi powie, że on jest malutki i jeszcze nie rozumie to się myli, grubo się myli, a swoje dobre rady niech sobie wsadzi… w kieszeń.

O ile na neutralnym domowym gruncie mamy większe pole manewru, tak gdy znajdziemy się w miejscu publicznym na pewno trudniej o spokój i opanowanie. Wówczas też łatwiej o uległość, która jest pozornym kołem ratunkowym ratującym z opresji. I tak, niektórzy wolą spełnić zachciankę by mieć przy kasie święty spokój, grzeczne, uśmiechnięte dziecko i poczucie „dałem radę i nikt mi nie powie, że jest niewychowane”.  Zabiją w ten sposób uczucie strachu przed publiczną „porażką” ( bo traktują to bardzo personalnie), jednak w środku i tak czują się przegrani.

Prawie w ogóle nie  mówi się o okresie buntu roczniaka. A tymczasem dzieci coraz wcześniej dojrzewają i w tak mocny sposób chcą zawalczyć o swoją samodzielność i przeciwstawić się budowanej przez rodziców rzeczywistości pełnej zakazów. Najtrudniejszym jest znaleźć złoty środek, bo skrajna próba kontroli czy też dalece idąca pobłażliwość nie wydają się być dobrym rozwiązaniem.

Macie jakieś sprawdzone sposoby?

Advertisements

8 thoughts on “Co mi zrobisz jak mnie złapiesz?

  1. Święta racja. Mój przeżywa bunt 2-latka. I nie znam sposobu, bym to ja była na wygranej pozycji. Przecież nie będe go bić, bo to oznacza, że można tak robić. Mowię do niego, a on i tak mnie przekrzykuje. I tak bez końca..

  2. Witam w klubie, nasz Maluch postanowił nas potestować i z rozbrajającym uśmiechem na buzi robi wszystko przekornie i złośliwie. Staram się być cierpliwa i nie podnosić głosu, ale jest to prawdziwe wyzwanie:)

  3. 🙂 a jeszcze jest bunt 3 i 4 latka i zastanawiam się, czy tak nie będzie do samej 18tki 🙂 Sposoby? Brak. Każde dziecko inaczej odbiera sposoby, co zresztą jest ciekawe, wszystkie zachowują się podobnie a na każde działa co innego. 🙂 Prośba, groźba, obietnica nagrody, przekupstwo, kara, wszystkiego można próbować i nic. Znam z autopsji. Konsekwencja i czas, jakiej drogi byśmy nie objęli 🙂 A jak znajdziesz sklep z cierpliwością to proszę o kontakt. Kupię cały kontener.

  4. My na bunt dwulatka mamy czas co nie znaczy, że nasza 15 miesięczna córa nas nie testuje. Przy czym staram się ograniczać „nie wolno” do niezbędnych rzeczy – niebezpiecznych w domu (gniazdko, doniczka na parapecie, kable). Wydaje mi się, że stosowanie zbyt dużej ilości zakazów i „nie wolno” nie działa za dobrze, ogranicza kreatywność dziecka. Dla mnie możne chodzić brudne, może zjeść piasek czy wysypać makaron z torebki, krzywda się nie dzieje. Na zewnątrz jeszcze nie mamy poważniejszych problemów. Na razie najlepszą radą jest odciąganie uwagi – inna zabawa, chmurki na niebie. Nawet jak płacze, a wiem, że nic złego się jej nie dzieje to nie reaguję przesadnie, przytulam, a jak nie chce się tulić, to po prostu siedzę spokojnie obok. Ale jak mówię, bunt dwulatka jeszcze przed nami, więc wszystkie te rady pewnie się potem nie sprawdzą 😉

    • Też mam podobne podejście do tego „nie wolno” i staram się ograniczać ile się da, tym bardziej, że działa z odwrotnym skutkiem. Myślę, że część rad się sprawdzi, masz dobre podejście do tego 🙂

  5. Jestem na etapie buntu dwulatka i jesteśmy na etapie poszukiwania sposobu. Kąt sprawdza się tylko jak jest tatuś gdyż widzę, że synek ma większy respekt do niego. Mam momentami dosyć a szczególnie wtedy gdy wywala nam różne rzeczy przez uchylone okno. Ktoś mi powiedział: To zamykaj okna”, nie! nie będe tego robić bo nie będzie taki maluszek sterował dorosłymi osobami. Muszę znaleźć sposób i już. Jak słyszę, że dwulatek nic nie rozumie to mnie trzęsie, on doskonale wie, że robi źle. Łatwo jest osądzać na odległość i dawać radę jak się nie zna dziecka. Wiem, że kiedyś mu przejdzie popychanie dzieci, gryzienie mamy czy wywalanie zabawek przez okno. Muszę to przetrzymać i już 🙂


    http://www.DwieTwarzeMatki.pl

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s