Co mi w duszy gra

Muzyka to nieodłączny element mojego życia. Choć i w tej materii świat doznał niezłego przewrotu po narodzinach Małego Człowieka. Nagle podróże zaczął umilać dziecięcy band, który nie raz ratował nas z opresji. Co więcej zazwyczaj w trakcie jazdy dopada nas rodzinne woogie boogie, zwłaszcza gdy nad głowami lata mucha w mucholocie. Oswoiłam się z tym, że często wracam do prostego beatu, kilku banalnych zdań i uwsteczniam się powtarzając w kółko „gumi gumi gumi miś”,ale czego się nie robi dla dziecka. Ba, nawet zdarza mi się słuchać disco z pola, bo w tym rytmie on chce tańczyć dla mnie.

Z drugiej strony w pewnym momencie zaczyna brakować muzyki, w poważnym tego słowa znaczeniu. Nie mam tu na myśli Mozarta, którego sonaty oszczędzę naszym bębenkom, choćby mi nawet obiecywali góry IQ. Jedak prawdę mówiąc dziś ciężko o kawałek dobrej muzyki, wszędzie króluje amerykańskie polo, które niczym nie odstaje od naszego i jest trochę tak, że cudze chwalicie, a swego się wstydzicie. Polski rynek muzyczny specjalnie nie rozpieszcza naszych zmysłów, bo śpiewać każdy może, wystarczy parcie na szkło, głos to sprawa drugorzędna. Dlatego każdą odnalezioną perełkę zaciskam w dłoni i zatrzymuje, a ona śpiewa i mi w duszy gra.

źródło : internet

źródło : internet

Zacznę od Dawida Podsiadło i debiutanckiej płyty „Comfort and Happiness” na którą swoją drogą czekałam, bo w jego głosie zakochałam się od pierwszego usłyszenia. Myślę, że to powiew zupełnie czegoś nowego w polskim brzmieniu, choć większość piosenek jest w języku angielskim. To bez wątpienia materiał, który nie przypadnie do gustu każdemu, gdyż jest alternatywnie, niekomercyjnie, nastrojowo. Osobiście nie zawiodłam się, a płyta niewątpliwie  zostanie ze mną na jesienne wieczory i nie tylko. „Close your eyes and dream” słyszymy we fragmencie piosenki „I’m searching” myślę, że te słowa to kwintesencja całości.

źródło : internet

źródło : internet

Kolejne moje odkrycie to płyta „Spadochron” Meli Koteluk. Wokalistki nie da się zamknąć w szufladzie jednego gatunku, gdyż bawi się muzyką i eksperymentuje, podobnie zresztą jak Podsiadło. Energiczny tytułowy „Spadochron” przypadł do gustu również Małemu Człowiekowi, który kołysze się i szejkuje pierwsze takty. Mnie osobiście wpadł do ucha kawałek „Działać bez działania”, od którego ostatnio zaczynam dzień. Tekst trafia do mnie na całego dodając pewnej wewnętrznej otuchy i nastrajając pozytywnie. Całość przyjemna, lekka w odbiorze choć nie brak poetyckich tekstów, jednak bez nadętego patosu.

Matka zdecydowanie poleca wszystkim wielbicielom nietuzinkowych muzycznych klimatów.

Reklamy

6 thoughts on “Co mi w duszy gra

  1. U mnie tez ostatnio Podsiadło jakoś się zasiedział. I nie mogę się oprzeć wrażeniu, że zbytnio odkrywcze to nie jest, bo kiedyś sporo słuchałam takiego grania. Ale w polskich warunkach nikt tak chyba jeszcze nie grał. Dlatego tym bardziej mu kibicuję.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s