Rycz Matka, rycz

– Mogę się wysmarkać w twoje włosy na klacie – spytała nieromantycznie – bo chusteczki się skończyły, a poza tym chcę się przytulić.

Wiedziała, że dziś tylko jego ramiona są w stanie ukoić i nawet nie przeszkadzało ryzyko przyklejenia z powodu napływającej gorącej masy afrykańskiego powietrza.  W takich chwilach najbardziej docenia się  obecność tej drugiej osoby – pomyślała.

– Wiesz ludzie listy piszą, nie ja jedyna, innym matkom tez jest trudno. Wiem, wiem to banalne może, bo niby o tym wiedziałam, jednak ich słowa dużo dla mnie znaczą. Podnoszą na duchu.

Trudno jest odciąć przysłowiową pępowinę. W sumie kiedy by nie przyszedł ten czas i tak wydaje się nam, że jest na to za wcześnie. Gdy dziecko jest blisko, mamy większe poczucie bezpieczeństwa. Przyzwyczajamy się do jego obecności. Pozornie nasze życie kręci się wokół kupek, zupek, spacerków, a niejedna z nas krzyczy z tej karuzeli „niech ktoś zatrzyma… ja wysiadam”. Jednak gdy ktoś lub coś ściągnie nas na dół przez długi czas kręci nam się w głowie, a przed oczami ciągle mamy migawki z tego co było na górze. Potrzeba czasu by oswoić się i spojrzeć na wszystko z nowej perspektywy …

– Rycz Matka, rycz, jeśli to pomoże…  jutro musisz być silna, dla niego… 

– Wiem .. 

Advertisements

3 thoughts on “Rycz Matka, rycz

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s