Mamo nie ogarniam tej kuwety

czyli Matki słów kilka o adaptacji w żłobku 

Adaptacja w żłobku niewątpliwie jest potrzebna. Nie wyobrażam sobie z dnia na dzień pójść i zostawić dziecko nawet na kilka godzin w obcym miejscu z nieznanymi osobami. Według mnie to za duży stres dla obojga stron. Jednak, trzeba mieć świadomość, że ten okres próbny nie gwarantuje łagodnego startu. Tak naprawdę wszystko zależy od malucha.

Nasza adaptacja przebiega powoli. Choć Mały Człowiek zdaje się odnajdywać w grupie, to jednak cały czas boi się rozstania. Dwie próby pozostawienia go samego zakończyły się niepowodzeniem. Wspólnie z dyrekcją placówki podjęłyśmy decyzję, że  damy mu trochę czasu na oswojenie się z samym miejscem, dziećmi, opiekunkami, a przede wszystkim wdrożymy go w program dnia.  Póki co wszystko odbywało się w mojej obecności. Następny tydzień niestety w całości nam wypada bo żłobek zamknięty, wracamy po długim weekendzie.

Adaptacja to trudny czas zarówno dla dziecka jak i dla matki. U malucha nowa żłobkowa rzeczywistość wydaje się nieco zaburzać  poczucie bezpieczeństwa. Chyba dlatego tak trudno rozstać mu się z rodzicem, przy którym czuje się bezpiecznie. I choć z jednej strony porywa go świat rówieśników, z drugiej czuje się niepewnie. Co więcej ten inny świat to mega dawka różnego rodzaju bodźców. Każde dziecko inaczej to znosi. Mały Człowiek po powrocie odsypia i  w ten sposób zdaje się odreagowywać nadmiar przeżyć.  Podczas adaptacji zauważyłam większą skłonność do płaczu.  Nagle to znów wielofunkcyjny komunikat : jestem głodny, chce mi się pić, jest mi źle, jestem zmęczony, przytul mnie czy zwyczajne:  mamo nie ogarniam tej kuwety.

Dla matki to również stresujący okres. Do świadomości dociera fakt o rozstaniu. Jednak to nie jest najtrudniejsze. Najtrudniej jest komuś zaufać i uwierzyć, że nawet jeśli będzie ciężko na początku ta druga strona odnajdzie się w tej sytuacji i okaże zrozumienie dziecku. W uszach ciągle słyszę płaczliwe i rozpaczliwe wołanie „mama” powtarzane przez dziewczynkę ( w wieku Małego Człowieka), która od niedawna przebywa w żłobku i co jakiś czas, zwłaszcza w porze drzemki, mocno płacze za mamą. Nie dziwi mnie fakt, że  matka zrezygnowała z odprowadzania małej, po prostu psychicznie sama nie dawała rady. Mężczyznom przychodzi to łatwiej, a ponoć i dzieci  czasem lepiej znoszą rozstanie z tatą.

Mam nadzieję, że nasz proces adaptacji i przystosowania do nowych warunków nie będzie trwał długo i oboje szybko poczujemy wewnętrzny spokój. Na dzień dzisiejszy jednak boję się tego momentu, kiedy go tam zostawię  i tego jak zniesie tę sytuację.

Reklamy

3 thoughts on “Mamo nie ogarniam tej kuwety

  1. życzę powodzenia 🙂
    mój mały człowiek od września idzie do przedszkola, u nas nie ma czegoś takiego jak adaplacja… ale wierzę, że sobie poradzimy!

  2. Tak, nie jest łatwo. O tyle macie dobrze, że możecie przejść adaptację. My zostaliśmy wrzuceni od razu na głęboką wodę – w publicznych placówkach, przynajmniej u nas, nie ma możliwości zostania z dzieckiem nawet pierwszego dnia. Obawa była. Nawet teraz jak chwilę nie chodziła (bo nie mieliśmy zastępczego przez miesiąc) to też się obawiam jak zareaguje. Pocieszam się tylko tym, ze przy odbieraniu ze żłobka dziecko nigdy nie marudziło, i w domu też nie obserwowałam niepokojących zmian. Więc może jakoś sobie radzi. A dla Ciebie – głowa do góry, może być i tak, że widząc mamę bardziej marudzi na zasadzie: „zrobię show, to mama nie wyjdzie”, a zostawszy samemu z paniami od razu zapomni o płaczu .

  3. Dacie radę! Niedobrze, że ten tydzień wypada – wszystko trzeba będzie zacząć jakby od nowa. Matko droga, myślami jestem z Tobą i śledzę jak tam Wam idzie. Mam szkraba w tym samym wieku i chyba się domyślam co musisz przeżywać. To, co mogę poradzić jako mama i jako psycholog – jeśli już zapadła decyzja, jeśli po prostu musisz iść do pracy – postaraj się to sobie w głowie poukładać i w stosunku do malucha nie pokazywać, że się wahasz, że sama nie wiesz czy to dobrze, że on tam a Ty tu, że targają Tobą wyrzuty sumienia. Na pewno najpierw sprawdzałaś dokąd go posłać i wybrałaś najlepiej jak można było. Teraz pierś do przodu i jedziemy. On musi wiedzieć, że wiesz co robisz 🙂
    Ściskam serdecznie!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s