Kolejny przewrót życiowy

Nie porwały nas fale, ani żadne lawiny błotne w nadmorskich Błotach Karwieńskich. Po prostu wracamy do rzeczywistości, choć to chyba nie do końca dobre określenie. Czuję się  trochę tak, jakby wyrzuciło mnie na brzeg obcej wyspy, gdzie muszę zorganizować sobie życie na nowo. Tłoczno tu, tubylcy zdają się ciągle biec w jednym kierunku i co chwila nerwowo spoglądają na zegarek. To już nieuniknione, muszę tu zostać i albo rzucić się w wir albo zachowując spokój powoli wdrażać się we wszystko. Chcę to potraktować jako pewien rodzaj wyzwania.

źródło : internet

źródło : internet

Kiedy odbywałam szkolenie zrozumiałam, jak bardzo brakowało mi kontaktu z ludźmi i chwilowego resetu myślowego od pieluch, czytania po kilkanaście razy bajki o wężu, słuchania w kółko hitów z gumi misia i innych rutynowych czynności związanych z opieką nad dzieckiem. Domowe macierzyństwo było pewnym etapem, który wniósł wiele dobrego w moje życie. Myślę jednak, że najwyższy czas na zmiany. Co więcej mam nadzieję, że wszystko odbędzie się z korzyścią dla nas obojga. Dziecko wśród rówieśników nabędzie nowych umiejętności, a przede wszystkim nauczy się funkcjonowania w grupie, która prędzej czy później jest nieodłącznym elementem życia. Nasz okres adaptacyjny miał swój moment przełomowy gdy wyjechałam na szkolenie. Mały Człowiek razem z tatą chodził do żłobka i przebywał w nim sam już kilka godzin. Oczywiście moment rozstania jest nadal bardzo trudny, jednak opiekunki twierdzą, że z każdym dniem jest coraz lepiej.

Z jednej strony jestem spokojniejsza, z drugiej cały czas bacznie obserwuję malucha po powrocie do domu. Wiem, że tylko w ten sposób jestem w stanie rozeznać sytuację. Nie mogę zapytać, bo przecież nie usłyszę odpowiedzi. I tak naprawdę to jest w tym wszystkim najtrudniejsze.

Reklamy

10 thoughts on “Kolejny przewrót życiowy

  1. O, Matka wróciła z wakacji! Ale super! Tęskniliśmy 🙂
    Cieszę się, że w żłobku już lepiej – dzielni jesteście wszyscy 🙂
    Cmok :*

  2. Powodzenia na tym nowy etapie… Mnie to czeka za parę miesięcy, może trochę dłużej – zależy na ile sytuacja pozwoli. I na razie nie wyobrażam sobie po prostu.

  3. Fajnie, że jesteś:)
    Obserwacja to na tym etapie jedyny sposób wyłapania czegokolwiek.A na takie zmiany czekam sama. Najpierw jednak musze się uporać z innymi…

    • w takim razie też trzymam kciuki! zmiany są potrzebne, ale i trudne, zwłaszcza gdy w grę wchodzi ta druga najdroższa sercu osóbka jaką jest dziecko… potrzeba czasu i dużo siły, cierpliwości, będzie dobrze

  4. u mnie też same przewroty; czekam na ich pozytywy, nie przewiduję innej opcji 😀 Życzę Wam powodzenia!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s