Poranek zombie

Biedne dziecko musi tak rano wstawać i zamiast beztrosko spędzać czas w domu wypełniać pierwsze obowiązki …

źródło : internet

źródło : internet

Poranek. Budzik drzemie od pół godziny, a ja razem z nim. Czasem mógłby dostać nóg i zrzucić z łóżka. Dobrze, że można liczyć na dziecko, które strzałem z butelki domaga się mlecznego śniadania. Z naszej trójki to Mały Człowiek wstaje bez grymasu na twarzy. Zaraz po posiłku, jeszcze w pidżamie kieruje się do wyjścia dźwigając plecaczek z całodzienną wyprawką. W Matkę się nie wrodził bo  ja potrzebuje przynajmniej pół godziny by zrzucić maskę morning zombie i być w stanie pokazać się światu. Jednak powoli dopracowuję szybką sztukę makijażu i podkręcając rzęsy między zapałkami ukrywam  wory pod oczami. Prawie nigdy nie mam czasu na poranną kawę, nie wspominając o śniadaniu, które zazwyczaj serwuje biedronka w drodze do pracy. Czy ten czerwony chrząszcz z czarnymi kropkami zna się na pełnowartościowym posiłku, tego nie wiem i chyba wolę nie wiedzieć. 

W drodze do przedszkola Mały Człowiek nie protestuje. Na hasło „jedziemy do dzieci” uśmiecha się i zdaje się być zadowolony. To my przecieramy wciąż zaspane oczy, a gałki myśli zalewa szarobura rzeczywistość.

Z naszej trójki to On radzi sobie najlepiej… teraz to mnie zdarza się ukradkiem otrzeć łzę na pożegnanie… już wtedy tęsknię …  

Reklamy

2 thoughts on “Poranek zombie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s