Potargane myśli

Poranne mdłości.

Ostatni raz czułam się tak ponad dwa lata temu, gdy  zamieszkało we mnie „ciało obce”, które w końcowym efekcie postanowiło rozgościć się i zostać na dłużej. Słuchając szumu muszli docierają do mnie z zewnątrz spowolnione fale dźwiękowe niewyciszonego telefonu. Swoją drogą powinnam go przełączyć na tryb „czuje się do bani i nie zawaham się tego okazać, więc dzwonisz na własną odpowiedzialność”. Fala, odpływ, odbieram resztkami sił, myśląc, że na pewno to coś pilnego i powinnam. Koleżanka z pracy. Niepewna diagnoza ze znakiem zapytania „może jesteś w ciąży?”. Może i jestem – myślę sobie – jak mówią wszystko może się zdarzyć, choć z drugiej strony wolałabym by drugi kropek oszczędził nieco mój żołądek i nie wyciął z życia trzech pierwszych miesięcy wspólnej egzystencji. Wieczorem znajduję test jeszcze sprzed dwóch lat, który bez większego namysłu zaraz po przebudzeniu traktuję porannym siuśkiem. Przecieram zaspane, posklejane śpiochami oczy i niewyraźnie widzę drugą kreskę. Prawie spadam z klozetu. Został mi niecały jeden procent, że coś poszło nie tak i wynik jest błędny. Wiem, że za wcześnie by reagować w jakikolwiek sposób, tym bardziej, że w tak zwanym międzyczasie doczytuję, że klika miesięcy wcześniej upłynął termin ważności testu. Następnego ranka powtarzam działanie, tym razem pojawia się tylko kreska kontrolna.

Z jednej strony ulga, bo tego nie było w planach, z drugiej dziwne, nie do końca zrozumiałe „w sumie, to szkoda”.

Takie potargane myśli.

Reklamy

4 thoughts on “Potargane myśli

  1. Zrób test raz jeszcze, tak za kilka dni:D
    Rozumiem to „w sumie to szkoda” na równi z tym jakbym rozumiała „o szit i co teraz” w przypadku dwóch kresek:)

  2. Ja bym strzeliła trzeciego sika kontrolnego za parę dni.
    Co do uczuć to wiem co masz na myśli, jak kiedyś obsikałam sticka i była 1 krecha to smutek i doła musiałam zajeść popcornem w kinie MEGA BOX. A jak w końcu się (na 3 testach) pojawiły dwie grube krechy (które nota bene właśnie mnie obsikały) to moja pierwsza myśli „What the f..ck” i też o niemal z klozetu spadłam 😛

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s