Z serii: rodzicielstwo dla ludzi o mocnych nerwach

…kobieta jest jak podłoga. Ciągle ktoś ją musi napastować…  (K. I. Gałczyński)

Tak się właśnie czuje po dzisiejszej nocy, molestowana o przestrzeń łóżkową, która mi się prawnie należy w małżeńskim łożu. I nie mam tu wcale na myśli swojego chłopa, któremu swoją drogą nie mogę zarzucić jakiejkolwiek ekspansji terytorialnej w tym zakresie. Za to mój pierworodny rozpanoszył się do granic mojej cierpliwości i narzucił swoje towarzystwo w czasie nocnego spoczynku. Choć spoczynek to nie do końca właściwe słowo, jeśli budzi człowieka wiercące stworzenie walczące o miejsce w pozycji”h is for hell”, a to doprawdy istne piekło

Obrazek

Ktoś powie Matko, czemu tak drastycznie? odpowiem  jeśli nie wiesz o czym mówię, to jeszcze nie wiesz co znaczy spać z dzieckiem

Wyobraź sobie, że budzisz się przyklejona do ściany i czujesz jak napiera na ciebie zmasowany atak małych stóp, które już dawno przestały być niewinnymi nunami do całowania. Wybudzona czujesz każdy centymetr pleców i nie jest to dla ciebie przejaw bliskości czy dziecięcych tulasków. Tu zaczyna się walka, a ten kto ją rozpoczął nie zamierza tak łatwo odpuścić. Masz dwa wyjścia albo walczysz o swoje, albo poddajesz się i usuwasz z pola rażenia.Po kilku podejściach wybierasz to drugie lądując w innym łóżku (zakładając optymistycznie, że macie w domu jedno dodatkowe) w innym wypadku zasypiasz w nogach, na podłodze, w wannie, w dziecięcym łóżeczku (jeśli nie zarwie się się pod twoim ciężarem to możesz odpuścić diety i ćwiczenia, twoje BMI ma się dobrze). Tak naprawdę każde miejsce jest dobre byle z dala od źródła inwazji. Coby jednak nie było tak kolorowo budzisz się połamana, niewyspana, a twoje dziecko tryska energią. I wita słowami „tań, akam cie”. Słodkogorzki…

Reklamy

15 thoughts on “Z serii: rodzicielstwo dla ludzi o mocnych nerwach

  1. Doskonale Cię rozumiem. U mnie jest podobnie. Czasem też młody tak się kręci, że on śpi przy ścianie a ja między nim a mężem ale czuję się wtedy jak sardynka w puszce – napierana z każdej strony.

  2. Dla mnie sen rzecz święta, wiec bardzo współczuje tych „walczących nocy” 🙂 Nie ma chyba innego wyjścia jak załatwić jakiś materacyk dodatkowy na ten czas 😀 A tak całkiem serio, to i tak podziwiam wytrwałość. Ja córkę nauczyłam spać w łóżeczku od początku. Nigdy z nią nie spalam ( no chyba, że przysnęłam podczas nocnego karmienia) bywało, że jak podrosła to wrzeszczała, że spać nie chce , ale był to okres łóżeczkowania ze szczebelkami, Teraz nawet nie miała by ochoty walczyć z nami o miejsce, bo ma swój pokoik i łóżeczko zasypane maskotkami 🙂 Pozdrawiam

  3. Mam dokładnie to samo, ani ja, ani mąż nie możemy się wyspać (ja stłamszona, on zawsze z poprzestawianym nosem:). Od jakiegoś czasu ograniczyłam małej sen z nami, biorę ją do łóżka dopiero jak przebudzi się nad ranem-by można było dłużej pospać. Pozdrawiam.

  4. Własnie dla tego wybawieniem dla mnie było dorosłe łózko mojego syna. Jak tylko mały przychodzi do nas, to ja panów zostawiam i ulatniam sie do pokoju małego;p. Gorzej jak mały nie chce przyjsc o nas i upiera sie żebym to ja przyszła o niego;]

  5. Jak na razie czekam na Kruszynkę, która może się urodzić lada dzień, więc o spaniu z dzieckiem w jednym łóżku nie mam jeszcze pojęcia. Za sobą mam jednak spanie z psem (bassetem), który zawsze lądował w środku i się rozpychał do granic możliwości. Po tym jak kilka razy budziłam się w środku nocy spadając z łóżka, zarządziłam zmianę pozycji i przeniosłam się pod ścianę – mój Partner jako, że większy i silniejszy nie dawał się zepchnąć:-P

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s