Rozmiękczona

Stoję przed wejściem do bloku, z braku kluczy, pikacza i innych elementów odźwiernych dzwonię do chłopaków. Mały Człowiek rozpoczyna domofonową konwersację, poznaje mój głos i rzuca ‚mama, akam cię”. Zapominam co ja robię tu i  zamiast wchodzić do środka, stoję przed wejściem i nawijamy miłochy. Mija mnie kilku sąsiadów, spoglądają z uśmiechem …

Leżę, uwaliłam się jak zwierzę przytłoczona kobiecą przypadłością. Mały Człowiek podchodzi, łapie za rękę i krzyczy „mama tań” tłumaczę „synuś, mamę brzuszek boli” bez namysłu podnosi mi bluzkę i całuje pociążowy fałdek… nie trzeba  przeciwbólowych ….

Wychodzę z łazienki po wieczornej kąpieli. Mały Człowiek mierzy mnie od góry do dołu, wzrok zatrzymuje na stopach. Po chwili biegnie do drugiego pokoju, otwiera szafę i  wraca z czerwoną skarpetką.

Na dobranoc znów wiszę z głową między szczebelkami, bo małe rączki nie chcą wypuścić z tulaska…

 i nawet nie potrafię się złościć za „kololanki” na ścianach, meblach i podłodze

rozmiękczona koktajlem dziecięcej miłości

Advertisements

4 thoughts on “Rozmiękczona

  1. ahh pięknie to ujęłaś ..

    [ale nie zapominajmy, że do tego rozmiękczonego macierzyństwa potrzeba też twardej d.upy 😉 ]

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s