Jak to matka siedzi w domu i robi NIC

– Ile decybeli może mieć krzyk dziecka?
– Dużo za dużo

„MAAAAAAAAAMAAAA TAAAAAAAAAAŃ”
A miało być tak pięknie…. żegnaj podkołderkowy leniwcu. Macierzynstwo mnie wzywa.
Śniadanie. Dzielę na pół ostatni plaster szynki i szykuje kanapeczki. Mały Człowiek z uporem osiołka wspina się po krześle by zasiąść do stołu, bo musi „SIAM, MAAAAMAAAA SIAAAM”. Pewno już dawno osiwiałam od tych jego wspianaczek, ale koloryzacja dobrze kryje skutki uboczne obcowania z dzieckiem o zapędach kaskaderskich. Siada i zaczyna szybki talerzowy research z czego tylko szynka się nada i znika w mig. Matka zasiada do stołu i słyszy „NIE MA” a chwilę później widzi własne kanapki ograbione z resztek mięcha i zadowoloną minę mięsożercy. „MAAAMAA SIOKUUUU” odchodzę od stołu bo już i tak co miał zwinąć to zwinął z talerza i nalewam sok malinowy dla zdrowotności,. Zanim wyląduje w przełyku zatrzyma się na stacjach pośrednich: bluzka, spodnie, skarpeta, krzesło, podłoga i tym samym witajcie w krainie dziecięcej chlewikowej szczęśliwości.Po śniadaniu „MAAAMAAA TANY TANY”spalanie kalorii serwuje baby zumba. Babcia kupiła płytę z podkładem, którą katujemy od dobrych kilku tygodni. Nie ma jak poskakać z dwunastokilowym obciążeniem, Chodakowskiej skalpel to przy tym pikuś, Pan Pikuś.
Czas drzemki. Matka siedzi nad Małym Człowiekiem, który zdaje się odpływać w sen. W swych marzeniach widzi pięknie ubraną Chwilę Spokoju podającą kawę i coś do czytania… „BATUŚ TAŁ” przerywa dziecięcy głos …to żeśmy pospali..Bebilon dodał mu skrzydeł, a mnie nawet kawa już nie pomaga.

I tak mija nam czas na „BUJU BUJU”, „KOLOLANKACH” i innych dziecięcych pomysłach, których jest więcej niż tysiąc na minutę. Starzeję się chyba, bo nie nadążam. I z utęsknieniem wypatruję powrotu mego wybawcy, męża drogiego, co mi spłodził tego kaskadera. W takie dni słowa „kochanie dobrze, że jesteś ” nabierają nowego znaczenia. Padam i jedyne co mi się marzy to pozycja leniwca, nic więcej… 😉

 OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Reklamy

5 thoughts on “Jak to matka siedzi w domu i robi NIC

  1. Te prawie-dwulatki chyba z metra cięte, bo u nas identyko: wedlinka, kolowanki i tańcyć.
    Po powrocie do pracy takie dni automatycznie rzadziej, ale wystarczy choroba i wszystko wraca. I czuję się bardziej zmęczona niż po całym dniu w pracy.

  2. Pielęgnuj te chwile, bo ani się obejrzysz, jak w gniewie powie Ci: wyjdź z mojego pokoju, itp. Mnie już tęskno nieco za takim dwulatkiem-kaskaderem, moje już takie odrośnięte są…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s