Ożeż Ty, Matka

Nie tak to miało wyglądać. Miałaś więcej pisać, doczytać napoczęte,  gotować obiady z kilkudniowym wyprzedzeniem, zlikwidować opcję drzemki w telefonie i wiele innych, tak, by być najlepiej zorganizowaną matką w tym pędzącym mieście.

Wysoko postawiona poprzeczka, a ja nigdy nie byłam dobra z wuefu. Choć ostatnio w biegu na wysokich obcasach osiągam całkiem niezły wynik.

Leczę się z nieustannego dążenia do nieosiągalnego. Dałam na luz, bo brakłoby mi zapałek na oczy. Co więcej  ciągle miałabym poczucie, że i tak mi nie wychodzi.

Piszę między kolejnym pocałunkiem Dębskiego i Agaty, a wieczornym mężowym monologiem z serii „jak to musiałem czytać przy latarce bo żona lunatyk terrorysta przez sen kazała mi pogasić światła”. Tak więc nic twórczego z tego nie wyniknie.

Miałam odezwać się wcześniej, ale dziecko do perfekcji opanowało blokadę telefonu i zamykanie laptopa ze stwierdzeniem „koniec” 😉 W każdym razie to nie napisy końcowe jeszcze tu wrócę 🙂

Reklamy

4 thoughts on “Ożeż Ty, Matka

  1. Wspomnialam ze cie uwielbiam? Pierwszy akapit dodal mi otuchy. Nie jestem sama. Czasami staram sie byc perfekcyjna pania domu i pojawia sie taki dzien gdzie wracam z pracy…. Musze chwile odpoczac i ide spac. Moj facet wtedy wiesza wszystkie psy w okolicy na mnie….

    • 🙂 zdecydowanie nie jesteś sama 😀 ja się ostatnio czuję jak wirująca pralka na 1400 obrotów, życie pędzi za szybko … no ale nic się nie da zrobić z tym jedyne co można zmienić to własne podejście, trzymaj się dzielnie 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s