A co tam matko u was słychać?

Przyznaje się do zawodowego zboczenia. Moja słabość do artykułów papierniczej maści to istne kuriozum. Dlatego z wiosennych biedronkowych nowości w domu wybrałam zeszyt z motywatorem, który w pewnym sensie przyczynił się do powstania tej notki. 

Obrazek

Minęło 37 dni, więcej niż książkowy cykl miesiączkowy. Spadek formy, brak czasu, wiosenne przesilenie z nieustannym poszukiwaniem snu do poduszki to tylko kilka powodów. Czasem myślę, że w internetach potrzebny jest etap wylogowania, bo można przegapić to co ważne w realu.

A życie wiruje na 1400 obrotów i brakuje czasu na zwyczajne chwile, by móc bez pośpiechu cieszyć się tym co tu i teraz. Jednak za nami krótkie, ale radosne przystanki: odwiedziny mojej mamy i zapomniana ostatnimi czasy randka we dwoje, pierwsza wizyta Małego Człowieka u fryzjera – został mi tylko kosmyk jego loków (doświadczenie rodem pierwszej kupy na nocniku i wszystkiego co nowe, a co rodzice przeżywają najbardziej), wstawki syna z serii „mama nie ściemniaj” albo „dzieci nie lubią buziaków”, świąteczne spotkania z bliskimi połączone z poćwiartowaniem megazająca z czekolady (który jest dowodem na dziadkowego bzika na punkcie wnuka) i wiele innych. 

ps. Dziękuję tym, którzy czekali cierpliwie i motywowali do powrotu… do następnego 

 

Reklamy

3 thoughts on “A co tam matko u was słychać?

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s