Absurdalna piosenka o kocim poczęciu i kilka innych

Najpierw czekasz na wypowiedziane słowo „mama” a jak zaczyna budować pierwsze zdania to albo pękasz z dumy albo myślisz sobie, że lepiej gdyby wróciło do gugania, którego nikt nie jest w stanie przełożyć. Z drugiej strony jeśli ktoś lubi dorabiać teorie przeklinania do zasłyszanego lapsusu dziecięcego i zawsze jest pewny, że ‚dziecko słyszy to w domu” to niech ogarnie, że tata wojtek to hojtek, a tym samym wujek to *ujek. Tyle w temacie dziecięcej kultury słowa, która bądź co bądź oczywista nie jest choć taką się być zdaje.

Wracając do pierwszych wypowiedzi, zdań wielokrotnie skomplikowanych i zawiłych to czasem dziecko potrafi zaskoczyć. Tym samym stworzyłam na wieczną pamiątkę top 5 dotychczasowych wypowiedzi Małego Człowieka, które najbardziej zostały w głowie ze względu na kontekst sytuacyjny. Ponieważ dziecię lubi śpiewać często przewija się wątek muzyczny.

5.  Sobota, nieprzyzwoita godzina poranna, w której matka się przewraca na bok drugi, a tatinek pochrapuje „Ode do snu”. Z pokoiku dobiega „mamaaaaa, tataaaaaa wstajemy” tośmy pospali…

4. Z serii „poranki na 1400 obrotów” w drodze na pociąg matka nerwowo spogląda na zegarek, przed startem do sprintu żegna się ze swoimi mężczyznami na co młodszy rzuca tekst „mamaaa pololi nie bambamaj”  tym razem to ja się spóźniłam

3. Mały Człowiek szykuje się do mycia podśpiewując „golas, golas niech żyje żyje nam” … od naturyzmu uchowaj.

2. Rzecz dzieje się w jednym z marketów. Rodzinnie czekamy przy kasie wyciągając kolejno produkty. Gdy na taśmie ląduje butelka wina Mały Człowiek w przypływie muzycznej nuty zaczyna śpiewać „bedzie, bedzie babawa„. Byśmy zadensili, ale ludzie jakoś tak dziwnie patrzyli wiec nie chcieliśmy podkręcać.

1.”aaa kotki dwa, szalobule obydwa, nic nie będą lobiły tylko dzieci lobiły” z serii na dobranoc absurdalna piosenka o kocim poczęciu .

ciąg dalszy pewnie nastąpi 🙂

Reklamy

Takie love

2 lata temu o tej porze cierpiałam na zespół napięcia przedporodowego. Strach miał oczy lemura, a myśli nawiedzały ciągłe obawy jak sobie poradzę i ogarnę to całe macierzyństwo. Kropka – stop. W tym miejscu powieki stały się zbyt ciężkie by wyklikać coś więcej . Dziś podejście drugie, chłopaki śpią, więc zapanowała pseudocisza z chrapaniem starszego w tle. Mogę więc tworzyć chaotycznie, niegramatycznie, bez sensu po prostu, tym bardziej, że zamierzam pisać co opuszki pod palce przyniosą.

Jestem już po porodzie. Dobra orgazmu nie było, ale czuje się spełniona jak nigdy dotąd. Nie mogę zasnąć. Ciągle podglądam maleństwo i nadziwić się nie mogę, że jest moje. Strachy na lachy, zaczynam wierzyć, że jeśli daliśmy wspólnie radę uwolnić go z brzucha to i teraz jakoś będzie. Słyszę każde westchnienie, senne mruczanko i z trudem powstrzymuje ramiona, które rwą się do tulasków. Czuję, że przedawkowałam endrofiny.

Spoglądam na bose stópki, które uparcie bronią się przed kołdrą. Podnoszę z podłogi rzucone skarpetki. Typowy męski odruch bezwarunkowy. Widzę migawki z dwóch ostatnich lat: nasze bliskości przy karmieniu, wszystko co pierwsze: uśmiech, krok, pomidorową maseczkę ( bo zupa była za zimna), freski na ścianie, duplowy samolot zbudowany samodzielnie, nocne tulinki z serii „moja mama” , łzy rozstania, radości powrotów i wiele innych kochanych wspomnień, które na zawsze chciałabym zatrzymać.

Może chociażby dlatego warto pisać…

Jeśli to kiedyś przeczytasz mam nadzieję, że uśmiechniesz się do mnie i zrozumiesz jak bardzo

od pierwszego kropka na usg,

od pierwszego kopniaka pod tytułem „halo jestem tam, nie ściemniam”,

od pierwszego spotkania po drugiej stronie brzuszka

pokochałam …

Takie moje love dla Ciebie